TERRORYZM – JAKI JEST

Rozmowa z Krzysztofem Liedelem, dyrektorem Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas

Terroryści poszukują coraz nowszych, coraz skuteczniejszych i efektywnych sposobów wykonywania zamachów. I to zarówno w sferze technicznej – szukają nowych rozwiązań, ale również w sferze psychologicznej. Czyli w tym, co jest najistotniejsze w terroryzmie. Dzisiaj najbardziej popularne są ataki symultaniczne. To znaczy skoordynowane w czasie, w różnych miejscach, odbywających się jednocześnie. Przed 11 września, takich ataków nie stosowano. Zaczęto ze względu na to, że to potęguje liczbę ofiar, potęguje zamieszanie, powoduje, że taki atak jest spektakularny.

Ci co kierują Al-Kaidą czy Państwem Islamskim mówili wprost – nie ma sensu przygotowywać dużych, spektakularnych ataków terrorystycznych. Uderzajmy punktowo. Najlepiej niech uderzają pojedyncze osoby. Taktyka samotnego wilka czy solo terrorysty, który zradykalizowany, zmanipulowany za pomocą internetu, idzie i dokonuje zamachu. Ponieważ duża liczba osób, które w ten sposób atakują, wywoła ten sam efekt psychologiczny co duży, spektakularny atak.

Extra-Polska: Czy terroryzm będzie się nasilać?
Krzysztof Liedel: Terroryzm się nasila, kiedy mamy więcej problemów na świecie. Kiedy są problemy polityczne, wtedy uaktywniają się organizacje terrorystyczne. Terrorystom zależy na tym, żeby stworzyć obraz rzeczywistości, który przypominałby wojnę kultur, cywilizacji, religii.
Możemy założyć, że poszczególne organizacje terrorystyczne będziemy rozbijać. Oczywiście w przypadku takich organizacji jak Al-Kaida czy Państwo Islamskie, to bardzo trudne, bo to są już potężne twory. Ale trzeba pamiętać, że to są organizacje sieciowe. Związek mniejszych lub większych grup, powiązanych ze sobą, mających wspólną ideologię, wspólną strategię, ale samodzielnie planujących i dokonujących zamachów. W związku z tym rozbicie jednego elemenciku, nie powoduje zlikwidowania całej organizacji. To jest jak puzzle. Wyciągamy jeden, ale nie wszystko się posuje. Chociaż trzeba pamiętać, że terroryzm jest przede wszystkim metodą. Jak nie będzie Al-Kaidy czy Islamskiego Państwa, to będzie ktoś inny, kto będzie sięgał po tę metodę.

Extra-Polska: Mówi się, że Polska jest bezpieczna, ale terroryzm kiedyś do nas dotrze.
Krzysztof Liedel: To jest taka forma zaklinania rzeczywistości. Wszyscy na świecie, którzy mają realny problem z terroryzmem, mówią, że taki mechanizm wsparcia to coś naturalnego. Zdajemy sobie sprawę czym jest terroryzm, ale zakładamy, że to nas nie dotyczy. Że to jest daleko od nas itd. I to dotyczy wszystkich. Od polityków zaczynając, po zwykłego Kowalskiego. Podczas takiego zaklinania rzeczywistości zapominamy, że po 2001 roku właściwie nie było zamachu terrorystycznego, w którym nie byłby ranny Polak, czy nie zginął Polak.
Jeżeli zaś chodzi o to czy terroryzm do nas przyjdzie, czy nie – trzeba sobie jasno powiedzieć. Wszystkie te negatywne jak i pozytywne zjawiska, które powstają na świecie i funkcjonują z takiego socjologicznego, społecznego punktu widzenia, one wcześniej czy później przychodzą do nas. To dlaczego terroryzm miałby nie przyjść?

Extra-Polska: „Europa przegrywa z terroryzmem”.  Po kolejnych zamachach można takie hasła usłyszeć. Czy rzeczywiście przegrywa?
Krzysztof Liedel: Pod wpływem emocji związanych z wydarzeniami w Belgii, na służby belgijskie spada fala krytyki i pojawiają się takie tezy, że Europa przegrywa. Ale prawda jest taka, że w międzyczasie zatrzymano czy aresztowano kilkaset osób. Rozbito kilkanaście komórek terrorystycznych, udaremniono co najmniej kilkanaście spisków, czyli zamachów terrorystycznych. Natomiast to poczucie, że my przegrywamy, wynika przede wszystkim z tego, czym jest terroryzm.
Terroryzm bazuje głownie na efekcie psychologicznym. Ja często to powtarzam, Jenkins to napisał: „terroryzm jest teatrem i jest skierowany do tych, którzy patrzą, a nie do tych, którzy giną”. Specyfika tego zjawiska polega na tym, że przeprowadzenie jakiegoś nawet niewielkiego ataku terrorystycznego, albo nawet nieudanego, źle zaplanowanego, źle przeprowadzonego i tak jest sukcesem terrorystów – bo i tak będziemy o tym mówili. Już wiemy z danych, że zamach w Belgii miał być dużo większy, dużo bardziej spektakularny. Okazuje się, że tu czegoś nie zabrali, tam nie udało im się czegoś zdetonować, czyli nie do końca ten plan zrealizowali, a mimo to mówimy o sukcesie. Oni mają ten sukces. Osiągnęli ten efekt psychologiczny. I w ten sposób mamy wrażenie, że tę walkę przegrywamy. W mojej ocenie to nie jest sąd uzasadniony.

Extra-Polska: Zamkniemy granice, nie przyjmiemy uchodźców – po atakach w Belgii zaostrzono stanowisko. Czy zamknięcie granic rozwiązuje problem?
Krzysztof Liedel: Zamknięcie granic nie jest żadnym rozwiązaniem, jeżeli chodzi o walkę z terroryzmem. Oczywiście zamknięcie granic ułatwiłoby pracę służbom, natomiast trzeba pamiętać, że jeżeli przestępcy, a terroryści są przestępcami, będą chcieli dokonać zamachu terrorystycznego, to i tak znajdą sposób, żeby się na teren Polski dostać i zamachu dokonać. Dostaną się przez zieloną granicę, wykorzystają kanały przerzutu, które wykorzystują przestępcy np. dla handlu narkotykami czy żywym towarem. Więc te możliwości istnieją. Zamknięcie granic to nie jest panaceum na całe zło.